|
PODANIE O PRACĘ Z ŻYCIORYSEM
KOREKTORZY
DOWÓD
PODANIE O PRACĘ Z ŻYCIORYSEM
Urodziłam się 1-go maja w Nowej Hucie. Pierwsze co pamiętam to, to, że odcięto mi pępowinę. To był spory kawałek mnie, i ja nie rozumiem dlaczego ktoś uważał, że mi się nie przyda.
Szybko uznałam, że świat mnie nie lubi i chce się mnie pozbyć po kawałku.
Postanowiłam pójść na przełaj i umrzeć w całości popełniając samobójstwo. Nie tak od razu, wcześniej miałam ciężkie dzieciństwo: różyczkę, żółtaczkę, czerwonkę a telewizor czarno-biały.
Próbowałam cztery razy stosując różne sposoby i narzędzia, nie wychodziło, narzędzia za słabe, albo ja za silna.
Załamałam się i zdecydowałam się żyć, broniąc swoich wystających części przed kastracją. To nie było łatwe, niektóre z nich w ogóle się nie pojawiały.
Wpadłam w kompleksy. Ojciec wyrzucił mnie z domu - przez balkon, a mama wyskoczyła za mną. Myślałam , że z miłości, ale ona po prostu zabrała mi klucze.
I wtedy pojawił się on, piękny, wyrozumiały, czuły i nie chodziło mu wcale o seks. Ale co znaczy jedna wada przy tylu zaletach.
Przygarnął mnie, załatwił mi pracę, zaocznie zdałam maturę, urosły mi piersi, wyprostowały się nogi.
Teraz moje życie jest cudowne, pracę mam lekką i sprawia mi wiele satysfakcji.
Życie może być piękne. Dlatego i ty uwierz w siebie.
Jeżeli jesteś młodą kobietą o wymiarach 90 na70 na 90, lubisz nawiązywać nowe kontakty, możesz znaleźć ciekawą pracę przy zbiorze truskawek w Berlinie.
Oferty z fotografią należy kierować na adres Hans Kepke, West Berlin, Hoch Ruren Restauration, z dopiskiem Polnische Medchien.
autor: PIOTR WIELGUCKI, KACZMAREK SŁAWOMIR, SOBIESZEK KATARZYNA TERESA, WALASZEK ARTUR SEBASTIAN
KOREKTORZY
ARTUR: Słuchaj, Piotruś, musimy usprawnić sobie pracę.
PIOTREK: Po co? Tak jest dobrze.
ARTUR: Do dupy tak jest, od tej pory: tekst, który chcę wyrzucić zaznaczam żółtym, a nowe propozycje piszę zielonym, ty też zaznaczasz żółtym tekst do wyrzucenia i moje zielone propozycje, jak się z nimi nie zgadzasz, niebieskim piszesz własne, czerwonym obaj piszemy uwagi, a czarny tekst uznajemy za dobry. Rozumiesz?
PIOTREK: Trochę rozumiem, ale co będzie jak się nie zgodzisz, na moje czerwone uwagi?
ARTUR: Zaznaczam żółtym, a na czerwono piszę dlaczego i ewentualnie zielonym podaję własne, nowe propozycje.
PIOTREK: A jak spodobają mi się twoje zielone propozycje a czerwone uwagi uznam za złe?
ARTUR: No, stary, proste przecież, zostawiasz zielone, żółtym zaznaczasz czerwone, a czerwonym uzasadniasz.
PIOTREK: Co?
ARTUR: Co co?
PIOTREK: Co uzasadniam żółtym?
ARTUR: Żółtym wyrzucasz! Czerwonym uzasadniasz wyrzucone żółte, niebieskim możesz podać swoją wersję.
PIOTREK: Wersję nowych uwag, czy uzasadnienie do twoich zielonych propozycji?
ARTUR: Wersje nowych uwag tak, ale w nawiasie, uzasadnienie konsekwentnie czerwonym.
PIOTREK: Nic nie mówiłeś o nawiasie.
ARTUR: Nie? Sorry, Piotruś, w nawiasie wersje nowych uwag.
PIOTREK: W jakim kolorze?
ARTUR: Co w jakim kolorze?
PIOTREK: Nawias.
ARTUR: Nawias jest dobry z natury rzeczy, więc oczywiste jest, że czarnym.
PIOTREK: A jak się nie zgodzisz z moimi nowymi niebieskimi propozycjami w czarnym nawiasie, do twoich czerwonych uwag, które wcześniej zaznaczyłem na żółto?
ARTUR: No to oczywiście jadę z żółtym i na zielono proponuję, a czerwonym tłumaczę skąd żółte i zielone.
PIOTREK: W nawiasie?
ARTUR: W jakim nawiasie Piotruś, po cholerę w nawiasie?
PIOTREK: Bo tłumaczysz żółte i zielone.
ARTUR: I co z tego?
PIOTREK: Myślałem, że jak dwa kolory na raz, to konieczny jest nawias.
ARTUR: Czy ja mówiłem coś o tym, że nie można komentować dwóch kolorów jednocześnie, a po co wymyśliłem czerwony?!
PIOTREK: Przepraszam, myślałem, że tak jest banalnie. Czyli czerwonym można walić we wszystko.
ARTUR: W jakie wszystko! W jakie wszystko! Czarny tekst i nawiasy zostają.
PIOTREK: Rozumiem wszystko, Artur.
ARTUR: Piotruś, mordo ty moja, no widzisz, warto było, teraz to nam robota pójdzie jak przeciąg.
PIOTREK: Rozumiem, ale to jest zły pomysł z tymi kolorami.
ARTUR: Piotruś o co chodzi, żółtym....
PIOTREK: Wiem! Wykreślamy.
ARTUR: Zielonym…
PIOTREK: Ty proponujesz, niebieskim ja, czerwonym uzasadniamy i tak dalej.
ARTUR: No widzisz.
PIOTREK: Artur to bardzo fajny pomysł, ale to się nam nie uda.
ARTUR: Uda się. Najpierw poprawimy nową metodą ten skecz o…
PIOTREK: To się nam nie uda.
ARTUR: Uda.
PIOTREK: Nie uda.
ARTUR: Uda!
PIOTREK: Artur! Ale ja jestem daltonistą!
Nam poświęcam - autor
PIOTR WIELGUCKI, WALASZEK ARTUR SEBASTIAN
DOWÓD
PROWADZĄCY: Drodzy państwo! Człowiek, oprócz tego, że brzmi dumnie, jest zwierzęciem stadnym. Jakaś nienaturalna siła ciągnie go w tym kierunku. Ciągnie go również do przewodzenia stadu, w którym się porusza. Aby nie opierać się jedynie na tezach przeprowadzimy na państwa oczach dowód potwierdzający, słuszne założenia. Dowodem będzie Wiesław, którego właśnie w tym momencie proszę na scenę. Wiesiu, pozwól. Powiedz, Wiesław, jak się czujesz w naszym towarzystwie?
WIESŁAW: Bardzo.
PROWADZĄCY: Trzeba państwu wiedzieć, że Wiesław zna tylko dwa słowa: bardzo i źle, oraz wariacje: źle bardzo i bardzo źle Czy dobrze mówię, Wiesiu?
WIESŁAW: Bardzo.
PROWADZĄCY: Jak bardzo chciałbyś przewodzić stadem, Wiesiu?
WIESŁAW: Bardzo bardzo.
PROWADZĄCY: Proszę nie popadać w panikę! To nie była nieznana wariacja Wiesława, to po prostu podwójne wyrażenie woli Wiesia. Wiesiek co trzeba zrobić, aby zostać przywódcą stada? Jak pracować nad tym? Jak postępować ze stadem?
WIESŁAW: Bardzo źle
PROWADZĄCY: Jednym słowem: uważasz, że trzeba zdobyć autorytet, dobitnie oznajmiając, kto jest szefem w stadzie. Czy dobrze wyraziłem twoje poglądy?
WIESŁAW: Bardzo, bardzo, bardzo.
PROWADZĄCY: Proszę państwa! Spokojnie. Sytuacja analogiczna do poprzedniej, tyle że spotęgowana ekspresją wypowiedzi Wiesia. Wiesławie jakie są twoje marzenia?
WIESŁAW: Chciałbym zostać liderem ortodoksyjnej partii prawicowej na najwyższym szczeblu centralnym.
autor: PIOTR WIELGUCKI, KACZMAREK SŁAWOMIR, SOBIESZEK KATARZYNA TERESA, WALASZEK ARTUR SEBASTIAN
|
|