|
OUTSIDE INSIDE
KIBIC W URZEDZIE PRACY
OUTSIDE INSIDE
(na scenę wchodzi elegancki lektor języka angielskiego z akcentem prosto z Londynu, siada przy stoliku)
Good evening!
Lesson forty tree:
“All of us are alcoholics”
Repeat please!
“All of us are alcoholics”
Repeat please!
“All of us are alcoholics”
Repeat please!
„Wszyscy jesteśmy z Polski”
Lesson forty four
Tonight we have to learn two subjects:
“outside and inside”.
Repeat please!
“Outside” and “inside”
Repeat please!
“Outside” and “inside”
For example (wyjmuje kieliszek i butelkę):
“outside” (wlewa do kieliszka) and “inside” (wypija)
Repeat please!
“outside” (wlewa do kieliszka) and “inside” (wypija)
And now “outside” and “inside” in the same time (wypija prosto z gwinta lekko odbija mu się) Sorry.
Repeat please! (opróżnia butelkę do dna)
(pada na pysk i po chwili budzi się)
Lesson forty... two, ...forty four? Forty five!
Two subjects:
“full” and “empty”.
The bottle is empty, and I’m full. (wstaje od stolika i udaje się w kierunku kulis) Open the door!!! open the door!!! (drze się pijany)
autor: MARCIN KRÓL i GRZEGORZ HALAMA
KIBIC W URZĘDZIE PRACY
(Na scenie siedzi urzędnik przy stoliku, z offu słychać walenie do drzwi w rytm przyśpiewki kibicowskiej)
KIBIC: (z offu)TU DU! TU DU DU DU! TU DU DU DU DU DU DU!
URZĘDNIK: Proszę!
(Pojawia się Kibic w pomarańczowym „flyersie” – taka skinowska kurteczka – i z szalikiem ukochanej drużyny, wszystko co mówi i robi, robi w rytm przyśpiewki cytowanej powyżej)
KIBIC: Cześć! Cześć! Cześć! (wita się grzecznie i zauważa stojące spokojnie krzesełko) Ooo! Ławunia!!! (Zaczyna demolować krzesełko, waląc w nie nawet z tak zwanej bani)
URZĘDNIK: Co Pan robi z tym krzesełkiem! Proszę usiąść! (Kibic siada. Ale na podłodze) Na krześle!
KIBIC: Trzeba było tak od razu mówić. Nie?
URZĘDNIK: Ja tu mam taką ankietę, będę zadawał Panu pytania, tak?
KIBIC: Tak.
URZĘDNIK: Imię i nazwisko?
KIBIC: Czesław! Czesław Be! Czesław Bobrek Ole!
URZĘDNIK: Czesław B. Bobrek (zapisuje) Adres zamieszkania?
KIBIC: Le-gio-nis-tów Dwa Dwa Przez Siedem! (Po tych słowach jest wybitnie pobudzony i wali pięściami w stół)
URZĘDNIK: Proszę pana! Proszę się uspokoić! Nie jest pan na meczu!
KIBIC: Nie? Jak to nie na meczu? Jak to nie? (Jest mocno zaniepokojony)
URZĘDNIK: Jest pan w urzędzie zatrudnienia.
KIBIC: Aha. (Udaje, że zrozumiał)
URZĘDNIK: Czym się pan ostatnio zajmował?
KIBIC: „Pijemy, pijemy wódkę! Zaje…” (Urzędnik gestem przerywa mu tę znaną przyśpiewkę o stołecznym klubie)
URZĘDNIK: Czy był pan karany?
KIBIC: Sędzia debil! Sędzia debil! (Kibic wstaje, wysuwa się do przodu i podnosi szalik nad głowę)
URZĘDNIK: Czemu pan wstaje?
KIBIC: No falę poczułem, nie?!
URZĘDNIK: Za co karany?
KIBIC: No przecież mówiłem, nie? „Pijemy, pijemy wódkę, zaje…(Urzędnik znowu mu przerywa)
URZĘDNIK: Ile chciałby pan zarabiać?
KIBIC: Bagatela. Cztery Zero! Zero, zero, zero!
URZĘDNIK: Nie przesadzajmy - zero. (Tyle właśnie zanotował) Czy ma pan jakieś zainteresowania, hobby?
KIBIC: Balet. (Urzędnik notuje) No pewnie, człowieku, że piła nożna! Z angielskiego „football”. Foot to piłka, ball to noga. Nie?
URZĘDNIK: Może inaczej. Co pan potrafi robić?
KIBIC: (długo się zastanawia, aż w końcu sobie przypomina z radością) Ko-pać Gno-ja! Ko-pać Gno-ja! Nie po-mo-że mu ta zbro-ja!!! (Wykańcza to solówą na trąbeczce kibicowskiej, którą nie wiadomo skąd wytrzasnął)
URZĘDNIK: Sam pan to wymyślił?
KIBIC: Nie. Razem. Ra-zem! Ra-zem! Ra-zem!
URZĘDNIK: (chwilę zastanawia się na głos) Razem, kolektyw, kopać. To może do kopalni?
KIBIC: Górnik? Górnik Zabrze? Łał. Gór-nik! Gór-nik!
URZĘDNIK: Też cieszę się pana szczęściem. Dobrze, proszę tu podpisać.
KIBIC: (bardzo długo podpisuje)
URZĘDNIK: Dobrze, to byłoby wszystko. Pójdzie pan do pokoju nr 8…
(Kibic kopie krzesełko i idzie sobie, ale Urzędnik o czymś sobie przypomina)
URZĘDNIK: A jeszcze jedno pytanie mi umknęło. Pana ostatni zawód?
KIBIC: POLSKA – ANGLIA! (Odchodzi z dumą i honorem ale i smutkiem jakowymś)
 
autor: MARCIN KRÓL
|
|